w niskim od świata
zmarznięntym igloo
z dłońmi wbitymi w cieknący sufit
wydycham przez rurkę
wczorajsze marzenia
...zasysam mróz
spoglądam w dziurę
oknopodobną
gdzie myśli biegną
codziennie o świcie
i widzę śnieg sztuczny jak ubiegłą środę
i twarz
i zdziwienia kłodę
co belką w oku się osadza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz