Wobec oszustwa jestem
Polityki ciężkim gestem budzę co rano do życia
Ciało ociężałe
Zbolałe piersi oddechu nielekkiego
Tak by dostrzec to
Co daleko
Dalej ode mnie niż kogo innego
W obrazy malowane telewizyjnym filtrem
Próbując wbić resztki wzroku
W papier myśli ciskać
Łamać zdania
Słowa trącać jak sudoku
Wyliczanki życia
Łamigłówki czasu
Wieczorem oprzeć się będzie
Znowu trzeba myśli
O jutrze
Zaplanować kolejne poranne oszustwo
Potem upaść godnie w pozory pościeli puchu
Jak co noc
Przy życia okruchu
Byle do rana